jQuery(function($){ $('.logo_container a').attr('href','https://www.ccfound.com'); });
Jak być ekspertem i nie trafić do psychiatryka. Przypadek Ignaza Semmelweisa.
Tags: #
Na początku był Semmelweis Czy zadałeś sobie kiedyś trud, wytłumaczenia znajomym oczywistej dla Ciebie sprawy i odbiłeś się od ściany? Gorzej, może byłeś przed audytorium, a twoi słuchacze kiwali głową w lewo i prawo, a potem wyszli w połowie? Może ojciec, albo dziadek patrzyli na Ciebie jak na wariata? A może syn powiedział wprost, że […]

Na początku był Semmelweis

Czy zadałeś sobie kiedyś trud, wytłumaczenia znajomym oczywistej dla Ciebie sprawy i odbiłeś się od ściany? Gorzej, może byłeś przed audytorium, a twoi słuchacze kiwali głową w lewo i prawo, a potem wyszli w połowie? Może ojciec, albo dziadek patrzyli na Ciebie jak na wariata? A może syn powiedział wprost, że jesteś grzyb nie na czasie???

O tak. Uczucie odrzucenia twojej wiedzy sprawia ból. Ponieważ, de facto czujesz, że inni odrzucają całego ciebie. Chcesz dobrze, a wychodzi jak zawsze. 

Jednak im bardziej zastanawiasz się, gdzie nie miałeś racji, tym bardziej widzisz, że obiektywnie ją masz. 

To właśnie, doprowadziło do utraty zmysłów pewnego wiedeńskiego lekarza Ignaza Semmelweisa

Dawno temu, bo na początku XIX wieku pewien uzdolniony Węgier z wiedeńskiego szpitala Ignaz Semmelweis, sprawdzał niepokojąco wysoką ilość zgonów pacjentek w połogu. Wkrótce, analizując statystyki odkrył coś zaskakującego. Niewyjaśnione śmierci pacjentek okazały się powiązane z jego kolegami – lekarzami, którzy prosto z prosektorium, udawali się na porodówkę, a śmiercionośnemu efektowi zapobiegało… dokładne mycie rąk. 

Ignaz postanowił ich ostrzec, że cokolwiek przenoszą na rękach – zabijają w ten sposób rodzące kobiety! A na potwierdzenie swoich hipotez miał tylko statystyki, i aż statystyki. (Dopiero pod koniec wieku Koch i Pasteur odkryli związek jadu trupiego i bakterii, z tego typu zakażeniami). 

Co zatem zrobił Semmelweis?

Zaczął więc wołać:

Myjcie ręce! – apelował na dyżurach.

Trzeba użyć spirytusu albo mydła z gorącą wodą! – ostrzegał. 

Rozprzestrzeniasz brud i zabijasz pacjentów! – oskarżył wreszcie kolegę. 

Jednak nikt go nie słuchał. 

Może dlatego, że miał węgierski akcent, a może dlatego, że nosił kamizelkę w arabeski, może dlatego, że miał trochę dziki wzrok? Nie.

Reakcje, z jakimi spotykał się Ignaz ze strony innych lekarzy, były reakcjami w tonie:

“Czy Ty chcesz mnie obrazić?”

“Czy sugerujesz, że jestem brudasem? Że się nie myję? Czy wiesz, do kogo mówisz?!”

Pouczani brali jego postulaty do siebie, traktując je jak personalny atak.

Wkrótce, lekarz nie wytrzymał i popadł w obłęd. Wszędzie widział brudne ręce i kobiety brudne, które przez ten brud mogą umrzeć. Sam, zaczął myć ręce, co chwilę i nie rozstawał się z mydłem, które zawiesił sobie przy monoklu. Dorobił się też egzemy na dłoniach i wtedy koledzy wysłali go do psychiatryka. Zmarł w przekonaniu, że niewłaściwie komunikował swe ostrzeżenia, że powinien je raczej gdzieś publikować. Niestety, nie wiedział gdzie.

Gdyby dr Ignaz Semmelweis miał za życia dostęp do odpowiednich ludzi, do umysłów gotowych go wysłuchać i zweryfikować niewygodną prawdę, jaką podawał niemalże na tacy, zostałby okrzyknięty twórcą antyseptyki i zyskał uznanie. Przede wszystkim, jego odkrycie uratowałoby tysiące, jeśli nie setki tysięcy żyć, głównie młodych kobiet. Ponieważ to nie miało miejsca, jego rewolucja dokonała się dla niego pośmiertnie, a nikt nie był już w stanie zwrócić życia dziesiątkom lub setkom tysięcy ofiar tego, że nie dokonała się wcześniej.

Dlaczego zajmujemy się akurat Ignazem Semmelweisem? 

Odpowiedź jest prosta.

Ponieważ społeczeństwu, ludzkości potrzebne są najlepsze jak to tylko możliwe sposoby, by wykorzystywać potencjał ekspertów i odkrywców. By ich rozpoznawać i oddzielać od szarlatanów i szaleńców.

By pochopnie nie wykluczać tych z nich, których wiedza może zmienić świat, tylko dlatego, że niedoskonale się komunikują, że nie potrafią wystąpić przed kamerą, nie mają znajomych w TVNie, nie patrzą w oczy, czy nie mają “medialnej” aparycji. 

By głosiciele niewygodnych, ale ważnych, często ratujących zdrowie i życie prawd, nie kończyli oni  wśród społecznego ostracyzmu,  z banami w social media za to, że w swojej desperacji kogoś obrażają. By nie lądowali w szpitalach psychiatrycznych z odrzucenia lub bezsilności.

Ale jednocześnie, by szaleńcy albo celowi sabotażyści nie zyskiwali statusu ekspertów.

A żyjemy w czasach, w których eksperci nie mają głosu. W których nie wiedza i nie jej jakość decydują o tym, jak łatwo da się kogoś znaleźć w Google.

Nasz portal ccFOUND, będzie miejscem dla społeczności ludzi doświadczonych, mądrych i pomagających. Pozwoli upowszechnić wiedzę bez ryzyka, na jakie naraził się Ignaz Semmelweis. Pozwoli wyrabiać sobie status eksperta dzień po dniu, dzięki wewnętrznym systemom weryfikacji, które przede wszystkim promują jakość wiedzy, bez patrzenia na inne czynniki. 

Przykład?

“Dlaczego pacjentka dostała gorączki, gdy prosto z parkingu, pobiegłem do jej porodu oraz dopełniłem wszelkich zaleceń lekarskich?”, pyta lekarz – “Zapewne, przez zbyt pospieszne i niedokładne dezynfekowanie rąk, drogi doktorze” – odpowiada mu salowa, która ma już bardzo wiele przemyśleń o pracy personelu i nieraz widziała jak nieodpowiedzialnie zachowuje się doktor kiedy się spieszy.

Taka scena skończyłaby się zwolnieniem salowej nie tylko w czasach Ignaza Semmelweisa, ale także w wielu obecnych szpitalach. W końcu takimi słowami podważyłaby kompetencje lekarza, nawet jeśli miałaby rację. System, w którym funkcjonuje, stawia pozycję zawodową i społeczną wyżej, niż faktyczną wiedzę i kompetencje.

Kiedy jednak mamy do dyspozycji dobrze działający system, środowisko które – ocenia ludzi po wiedzy, salowa z doświadczeniem, samouk, może dzielić się wiedzą o większej wartości niż przeciętny lekarz – jeśli tylko taką posiada. Może mieć zaangażowaną społeczność, która ufa jej trafnym poradom i bystrości umysłu. 

Stworzenie takiego miejsca, zbliżenie się do tego ideału tak mocno jak to tylko możliwe – jest jednym z najważniejszych celów ccFOUND. 

Miejsca nie tylko dla ekspertów i osób poszukujących wiedzy w temacie zdrowia, ale także dla mechaników, hodowców kwiatów, opiekunek do dzieci i inżynierów, pielęgniarek, studentów i nauczycieli, wszystkich, którzy wiedzą coś, co może przydać się innym, jednak nie mają miejsca, by dotrzeć do odbiorców, zbudować autorytet i cieszyć się, że ktoś docenił ich sugestię oraz podpisał podziękowaniem, a nawet za wiedzę zapłacił. 

Chciałbyś znaleźć się w takim miejscu? Poszukiwać w nim wiedzy, albo dzielić się własną? A może chciałbyś pomóc temu miejscu się narodzić?

Bądź na bieżąco, czytaj nasze e-maile, a jeśli jeszcze Cię z nami niema – zapisz się na newsletter

 

Tamar i Maciej Prosiński

Did you like the article?

share:
or leave a comment