jQuery(function($){ $('.logo_container a').attr('href','https://www.ccfound.com'); });
Czy media społecznościowe wyznaczają granice wolności słowa?
Usunięcie profilu prezydenta Stanów Zjednoczonych osiągnęło niemal symboliczny wymiar i stało się jednoznacznym dowodem na istnienie cenzury w mediach społecznościowych. Pomimo, że Donald Trump od wielu lat balansował na granicy wolności słowa, to kontrowersyjna decyzja Twittera wywołała falę krytyki i przyczyniła się do rozpoczęcia oficjalnego dyskursu publicznego na temat zasad moderowania treści przez platformy internetowe. W […]

Usunięcie profilu prezydenta Stanów Zjednoczonych osiągnęło niemal symboliczny wymiar i stało się jednoznacznym dowodem na istnienie cenzury w mediach społecznościowych. Pomimo, że Donald Trump od wielu lat balansował na granicy wolności słowa, to kontrowersyjna decyzja Twittera wywołała falę krytyki i przyczyniła się do rozpoczęcia oficjalnego dyskursu publicznego na temat zasad moderowania treści przez platformy internetowe. W Polsce dyskusja na ten temat eskalowała po zablokowaniu facebookowego profilu Konfederacji – jednej z partii wchodzących w skład rządu. Powodem miało być łamanie zasad platformy, jednak według wielu opinii, doszło do cenzury prewencyjnej.  

George Orwell – pisarz, obserwator, wizjoner?

Kiedy w 1949 roku w Wielkiej Brytanii ukazała się powieść George’a Orwella pt. „Rok 1984”, odebrano ją jako mało szkodliwą historyjkę na temat przyszłości. Orwellowska wizja świata przedstawiała inwigilację społeczeństwa przez władze. Główny bohater powieści – Winston Smith, mieszkał w Oceanii, pozostającej pod rządami Partii, której zwierzchnikiem był Wielki Brat. Smith początkowo buntował się przed wszechobecną kontrolą, jednak ostatecznie poddał się panującym zasadom.

Coraz częściej w publicznych debatach pojawia się zestawienie wizji pisarza z aktualną sytuacją na świecie. Kluczowym przykładem spełniającej się przepowiedni są nowe media – z jednej strony umożliwiające aktywne funkcjonowanie w cyberprzestrzeni, z drugiej – wyznaczające granice wolności słowa. Po głośnych blokadach profili Donalda Trumpa i Konfederacji można zaryzykować stwierdzenie, że wizja Orwella staje się rzeczywistością.

Nie tylko Trump, czyli przykłady cenzury w social mediach

Przypadek Donalda Trumpa jest jednym z najgłośniejszych przykładów cenzury. Całkowite usunięcie konta na Twitterze było skutkiem wcześniejszych działań ograniczających aktywność prezydenta w mediach społecznościowych. Jednym z nich było oznaczanie jego postów jako ‘misleading’, co w wolnym tłumaczeniu oznacza ‘wprowadzające w błąd’. Wpisy Trumpa (zarówno przed objęciem prezydentury, jak i w czasie jej trwania) niejednokrotnie oceniano jako szerzące podziały i rasową nienawiść, co nie zmienia faktu, że należy dyskutować nad zasadnością tej decyzji. Przychodzi bowiem na myśl pytanie, kto powinien decydować o szkodliwości wpisów i przekroczeniu granicy wolności słowa? Kto ma prawo do decyzji w zagadnieniach kluczowych dla rozwoju sieci, łącznie z kasowaniem określonych treści z internetu, blokowaniem lub całkowitym usuwaniem kont wybranych użytkowników – osób prywatnych, publicznych, a nawet organizacji społecznych? Właściciel serwisu, niezależny sąd, a może zupełnie kto inny?


„Wolność” słowa w Chinach

Chińska Republika Ludowa jest jednym z pierwszych państw na świecie, które wprowadziło pełną cenzurę Internetu. Krok ten umożliwia wykorzystywanie podległych władzy mediów jako alternatywnego kanału dyplomacji. Pozwala także na przekazywanie zagranicznym elitom decyzyjnym swojego stanowiska oraz kontrolowanie światowej opinii. Wprowadzone już w 1998 roku zabezpieczenie sieciowe The Great Firewall, skutkuje blokadą oraz ograniczeniem dostępu do niektórych stron internetowych, a po wpisaniu w wyszukiwarkę haseł takich jak np. demokracja, dyktatura, komunistyczni przestępcy, prawa człowieka, ludobójstwo, wyświetlają się wyniki niepowiązane albo system blokuje wyszukiwanie. Oprócz rozbudowanego systemu kontroli mediów, w Chinach obecna jest także cenzura wśród dziennikarzy, którzy poruszając nieakceptowane przez władzę tematy, narażają się na surowe kary grzywny, a nawet więzienia. Według oficjalnych danych, w 2017 roku więzionych było aż 38 dziennikarzy.

Turcja zwiększa kontrolę 

W 2020 roku turecki Parlament przegłosował ustawę umożliwiającą banowanie popularnych mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter i YouTube, jeśli te nie zgodzą się na wprowadzone przez rząd zasady cenzury, blokowania lub usuwania wybranych treści. Co więcej, projekt nowelizacji zakłada, że firmy social media z liczbą 1 mln użytkowników dziennie, muszą otworzyć swoje biura na terenie Turcji. Jeśli się do tego nie dostosują, czekają je wysokie grzywny, a także ograniczenie przepustowości i dostępu dla użytkowników na terenie Turcji. Choć ustawa zdecydowanie ogranicza standardy praw człowieka, to uciszanie mediów przez turecki rząd stało się faktem.

Facebook ocenzurowany w Wietnamie

Komunistyczna Partia Wietnamu wymusiła na szefie Facebooka polityczne cenzurowanie i usuwanie wpisów dysydentów pod groźbą utraty dostępu do wietnamskiego rynku, który przynosi serwisowi ponad miliard dolarów przychodu. W styczniu 2021, przed kongresem partii, Facebook znacząco zwiększył cenzurę antypaństwowych wpisów, dając rządowi niemal totalną kontrolę nad platformą.

Pełna kontrola w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska oceniana jest jako jedno na najbardziej niedemokratycznych państw na świecie, w którym panuje pełna kontrola Internetu. Niedostępne są strony internetowe dotyczące hazardu, narkotyków oraz zawierające krytykę władz lub podważające interpretację islamu. Prawo upoważnia Specjalny Sąd Kryminalny do przesłuchania oskarżonego bez obecności jego adwokata, a każde złamanie cenzury skutkuje drakońskimi karami. Dowodem na restrykcyjne przestrzeganie wprowadzonych zasad jest historia blogera, która zelektryzowała niedawno media. Został on skazany na 10 lat więzienia i 1000 batów za stworzenie strony internetowej, która nie spodobała się władzom.

Alexei Navalny

Alexei Nawalny to rosyjski działacz polityczny, znany krytyk Kremla i propagator reform przeciwko korupcji w Rosji. Jego sojusznicy oskarżyli YouTube i Telegram o cenzurę, po tym, jak platformy zastrzegły dostęp do antyrządowych stron z konkurentami startującymi w wyborach parlamentarnych. Ponadto, aktywiści zarzucili Google i Apple poddaniu się naciskom Kremla, wskutek czego wspomniane firmy zdjęły z Apple Store i Google Play aplikację Alexeia Navalnego do wyborczego wspierania opozycji.

WikiLeaks – od hakera do aresztu

Kontrowersyjna historia Juliana Assange’a odbiła się głośnym echem na całym świecie. Assange, który swoją ‘karierę’ w sieci zaczął jako haker, w 2006 roku stworzył serwis WikiLeaks, gdzie publikował anonimowo zróżnicowane rządowe oraz korporacyjne dokumenty, udostępnione przez tzw. sygnalistów, czyli informatorów, chcących zgłosić działania niezgodne z prawem. W 2007 roku opublikował nagranie, na którym widać jak amerykańscy żołnierze ostrzeliwują w Bagdadzie cywilów. Sprawa zrobiła się głośna, a przedstawioną sytuację nazwano zbrodnią wojenną. Rząd USA bardzo szybko wziął na celownik zarówno samego Juliana, jak i autorkę nagrania – Chelsea Manning, która trafiła do więzienia. W międzyczasie Julian został oskarżony w Szwecji o gwałt i molestowanie, a w 2010 roku dobrowolnie oddał się w ręce brytyjskiej policji. W 2012 roku, po dwóch latach aresztu domowego, udało mu się uzyskać azyl polityczny na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie. Do chwili obecnej nie ma decyzji o ekstradycji i wydaniu władzom USA.

Przyszłość pod znakiem (braku) cenzury

Nie ulega wątpliwości, że social media to obecnie medium pierwszego wyboru. Użytkownicy traktują popularne serwisy jak główne źródło wiedzy, rozrywki i informacji. Aktywne funkcjonowanie w przestrzeni internetowej to nasza codzienność, a nowe technologie pomagają tworzyć prawdziwe cyberimperium. Czy moderacja i usuwanie wybranych treści z Internetu to ochrona użytkowników, czy przekroczenie granic wolności słowa? Jak walczyć z algorytmami, które udostępniają użytkownikom informacje przesiane przez sito cenzury?

Jednym ze sposobów na przełamanie monopolu popularnych mediów społecznościowych i ograniczenie praktyk cenzorskich jest stworzenie zdecentralizowanej platformy, niezależnej od gigantów technologicznych Big Tech. Platformy, na której wolność słowa jest kwestią nadrzędną i niczym nieograniczoną. Gdzie użytkownicy mogą dzielić się swoją wiedzą i ją monetyzować. I właśnie taką platformą będzie ccFOUND.

Did you like the article?

share:
or leave a comment